Rozdział 2
A mogło być tak pięknie...
Przez cały wieczór, który spędziliśmy poprzedniej nocy, ani razu nie wspomniałam o rzeczy, którą i tak by się w końcu dowiedział. Ale nie. Postanowiłam go nie martwić, bo najprawdopodobniej tak by zareagował - choć sama już nie wiedziałam. Minęło sporo czasu, odkąd się wtedy kochaliśmy... To nam wyszło nawet na lepsze - bałabym się, że coś by się stało z dzieckiem, które miało przyjść na świat.... Ciężko mi było się przyznać. Miałam pewne obawy, że by mnie zostawił. Lecz z czasem to zniknęło - to znaczy, nabrałam pewności, że mnie nie zostawi. To nie był kolejny dupek, który chciałby tylko chędożyć całe życie. On był (i wciąż jest) delikatny. Mimo swojej ciężkiej przeszłości i z pozorów braku uczuć, to najbardziej kochający mężczyzna jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Niestety, ten wieczór był wspaniały, ale nad ranem moje życie runęło... Znalazłam na poduszce list zaadresowany do mnie.
Moja najdroższa, najpiękniejsza i najcudowniejsza Hawke,
Serce mi naprawdę pęka, gdy piszę ten list, ale przynajmniej dzięki Tobie umiem go napisać.
Nie mogę dłużej zwlekać z tym, co gra mi w duszy od dawna...
Łowcy niewolników z Tevinteru znowu atakują. Niedawno zjawili się pod moim progiem - Wiedziałem, że tak będzie - dlatego nie chciałem spać u Ciebie i narażać twe życie.
Wyruszyłem odrobinę przed świtem w stronę twojego miasta rodzinnego - Lothering.
Nie skazuj siebie a zarazem mnie na śmierć - NIE PODĄŻAJ ZA MNĄ.
Jeśli nie wrócę, to pamiętaj, że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Dzięki Tobie nauczyłem się kochać. I nigdy nie przestanę darzyć Cię tym uczuciem.
Na zawsze Twój
Fenris
Gdy to przeczytałam, poczułam się dumnie, że ktokolwiek mi coś zawdzięcza - Jestem naprawdę skromna, musicie mi to wybaczyć... Ale mimo wszystko wtedy płakałam - i to mocno. Fenris uważał mnie, za delikatną, lecz z pazurem i zapewne myślał wtedy, że za nim nie podążę. Ale JA nigdy się nie poddaję. Nie potrafię po prostu od tak puścić swojej miłości wolno. W ciągu około dwóch godzin zebrałam wszystko, dałam wskazówki Bodahnowi jak ma się zająć domem i wyruszyłam.
Ciężarna kobieta, podążająca za śladem zbiegłego niewolnika. Brzmi trochę jak ironia, ale musiałam pozostać silna - Inaczej bym zginęła w mgnieniu oka. To moja podstawa do życia, niepodważalna...

Jeżeli pozwolisz ja będę recenzować i poprawiać jakieś bolesne błędy ;) Rozdział świetny, jak poprzedni. Nakręciłam się i czekam na resztę, ale niektóre błędy gramatyczne ranią ;-;
OdpowiedzUsuń1. [...] nie wspomniałam o rzeczy, o której i tak by się w końcu dowiedział.
2. Ciężarna kobieta, podążająca za śladem zbiegłego niewolnika. - to zdanie jest dobre, ale coś mnie trapi przy następnym ,,brzmi jak ironia'' może lepiej brzmi ironicznie.? Nwm tu jestem bezradna ;*
3. Rozumiem, że Hawke nauczyła Fenrisa pisać, ale to zbyt poetycko napisane. Może kilka lat go uczyła, ale i tak zbyt pięknie i jakoś nie wiem czy w stylu Fenka. Ale jest dobrze.
Gratuluję pomysłowości i życzę dalszej kreatywności, bo kocham tego bloga <3 <3